Monday, December 21, 2009

na całej połaci śnieg

dlatego tak ważne jest posiadanie podgrzewanej murawy...

Thursday, October 15, 2009

Sunday, October 11, 2009

Sunday, September 27, 2009

pod rękę przez cały Mokotów

Jak co roku kombatanci ze Zgrupowania AK "Baszta spotykają się na apelu poległych w rocznicę zakończenia walk powstańczych na Mokotowie.

Thursday, September 17, 2009

Sunday, August 23, 2009

no pain, no game



...czyli sukces rodzi się w bulach

Tuesday, July 14, 2009

nie tylko gołe baby

...można znaleźć za wycieraczką

Tuesday, June 30, 2009

fajrant


- Dziecko Chińczyk i dziecko Japończyk to się niczym od siebie w ogóle nie różnią. No, tylko nazwą, zasadniczo - "Chińczyk" i "Japończyk".
- No, chyba tylko jak Chińczyk jest chłopiec a Japończyk dziewczynka, to się różnią od siebie - pcią. To wtedy już tak jak u ludzi...

Wednesday, June 24, 2009

na Bednarskiej





"Ja cię pamiętam od szczeniaka z ulicy Bednarskiej!" - krzyczał Mieczysław Czechowicz do Wiesława Michnikowskiego w filmie Henryka Kluby z 1969 roku Szkice warszawskie. Kreowany przezeń mechanik Henio nie posiadał się z oburzenia słysząc propozycję współudziału w przeszmuglowaniu skradzionej szabli z kolumny Zygmunta. Wobec tak zdecydowanej postawy, sprawca zuchwałej kradzieży, drobny złodziejaszek Mietek w końcu uległ i zwrócił pałasz. Być może ruszyło go sumienie, może odezwał się zagłuszany wcześniej przez garść judaszowych dolarów honor warszawiaka, a może po prostu wiedział, że po tak haniebnym czynie nie byłoby dla niego życia w Warszawie, a już na pewno nie na Bednarskiej.

Wednesday, June 17, 2009

Sunday, May 31, 2009

geniusz futbolu




Włodar, Nędza, Władeczek, Wąski, Pułkownik... - Piotr Włodarczyk dorobił się wielu pseudonimów, bo też postać to niewątpliwie nietuzinkowa. Niejednokrotnie wprowadzał fanów z ulicy Łazienkowskiej w stan euforii, jak choćby w pamiętnym, wygranym 5:1 meczu z krakowską Wisłą w maju 2005, w którym trzykrotnie pokonywał bramkarza nowokreowanych mistrzów Polski. Znacznie częściej jednak swoją nieskutecznością doprowadzał kibiców do stanów przedzawałowych i wyrywania włosów z głowy, a jego wyjątkowy talent do marnowania najdogodniejszych nawet sytuacji strzeleckich przeszedł wręcz do legendy. Pomimo tego był powszechnie lubiany ze względu na swoją pogodną i prostoduszną naturę, w której próżno by szukać gwiazdorskich manier. Kiedy klubowy spiker w chwili ekstatycznej radości okrzyknął go "geniuszem futbolu", Władeczek z właściwą sobie skromnością skomentował to w wywiadzie dla Trybuny: "Trochę przesadził... Niewiele, ale trochę." Dlatego też, nawet jeśli owacje, jakimi nieraz żegnali go bywalcy Stadionu Wojska Polskiego, podszyte były często szyderstwem, to jednak w tym szyderstwie pobrzmiewała zawsze nutka pobłażliwej sympatii...